strych | artyści

Tagi: , , , , ,

Mika Urbaniak

dodano: 29 czerwca 2009 autor: Karolina Jórga

0015 300x300 Mika Urbaniak Mika Urbaniak to polska wokalista urodzona w Nowym Jorku w 1980r. Córka Michała Urbaniaka i Urszuli Dudziak. Mieszka w Polsce od 2001r. Jest najlepszym dowodem na to jak można połączyć R&B, Hip Hop oraz Jazz i stworzyć ciekawe i oryginalne brzmienie. Wokalistka, kompozytorka, raperka i autorka tekstów.  Doskonałe połączenie świetnego głosu z brakiem komercji. Jak widzicie – można!

Na scenie zadebiutowała jako czternastolatka, a rok później ukazała się pierwsza piosenka z jej gościnnym udziałem. Na swoim koncie ma występy m.in. z Mietkiem Szcześniakiem, O.S.T.R, Liroyem, Grzegorzem Markowskim, Kayah.  W zespole Andrzeja Smolika pełni rolę pierwszorzędnej wokalistki. Wokalistka kontrakt płytowy podpisała już w wieku 19 lat, a praca nad albumem trwała aż do kwietnia tego roku. Wszystko za sprawą zmiany współpracowników, studiów nagraniowych. Zmieniały się także pomysły na płytę. W końcu, w kwietniu tego roku ukazała się długo oczekiwana płyta „Closer”, którą z pewnością można zaliczyć do płyt o dojrzałej zawartości emocjonalnej. Z pewnością jest jedną z najbardziej utalentowanych polskich wokalistek. Czy to przypadek, że płyta ukazała się akurat w porze letniej, gdzie każdy zaczyna powoli odczuwać wakacyjny luz? Jak mówi Mika, pewne piosenki pasują do plaży i natury, ale są też utwory, które nadają się do tańczenia. Czy wyobrażacie sobie lepsze klimaty muzyczne na wakacje, od tych, które zaserwowała nam Mika Urbaniak? Nie sądzę. A dla tych wszystkich, którzy mają jeszcze wątpliwości-zapraszam do zakupienia płyty. Słuchajcie i rozpływajcie się…




Oferujemy catering na wysokim poziomie, przekonaj się o tym sam.

brak komentarzy (0)

Tagi: , ,

Contemporary Noise Quintet

dodano: 27 maja 2009 autor: Gabriela Szymaszkiewicz

contemp 290x300 Contemporary Noise Quintet

Na polskiej scenie muzycznej można być albo bardzo znanym, albo nie znanym wcale. Odpowiedzialne za ten fakt są głównie rozgłośnie radiowe, które unikają prezentowania ambitniejszej muzyki. O polskim jazzie można powiedzieć wiele dobrego. Nasi artyści są znani na całym świecie - głównie za sprawą starszego pokolenia. Jest jednak zespół, który nagrał świetną płytę i zasługuje na uznanie: Contemporary Noise Quintet. Zespół został założony w 2006 roku przez braci Kapsa, po rozpadzie grupy Something Like Elvis. Członkowie zespołu określają muzykę, którą grają połączeniem jazzu, muzyki filmowej oraz improwizacji. Pig Inside the Gentleman to jedyna płyta zespołu, który przechodzi zmiany składu. Unaffected Thought Flow wydano pod szyldem Contemporary Noise Sextet, a Theatre Play Music jako Contemporary Noise Quartet.

Płyta Pig Inside the Gentleman jest świetnym dowodem na to, że jeśli chce się stworzyć coś naprawdę dobrego to można to osiągnąć. Utwory zaskakują różnorodnością klimatu i aranżacji, a tytułowy utwór jest małym arcydziełem, którego naprawdę trudno przestać słuchać. Specyfika utworu idealnie pasuje do tytułu; na początku zadziorny i bardzo dynamiczny, później spokojny i opanowany jak prawdziwy gentleman. Dla osób interesujących się jazzem projekt ten z pewnością jest znany, ale Ci którzy jeszcze nie zakosztowali tego gatunku,  dzięki tej płycie w delikatny sposób przenikną do świata jazzu. Jeśli można by opisać to w dwóch słowach powiedziałabym: przystępny jazz. Zdecydowanie polecam całą płytę i ostrzegam: P.I.G uzależnia!

Skład:
* Bartek Kapsa - perkusja
* Kuba Kapsa - pianino
* Tomasz Glazik - saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
* Wojciech Jachna - trąbka
* Patryk Węcławek - bas

brak komentarzy (0)

Tagi: , , ,

Wywiad z Medium

dodano: 17 maja 2009 autor: McDalenna

Medium to newcomer z Kielc, którego dość trudno mi przedstawić, gdyż nie udziela on zbyt wielu wywiadów i niełatwo jest się z nim umówić. cockney medium 226x300 Wywiad z MediumMogę jedynie powiedzieć, że jego płyta “Seans Spirytystyczny” to przykład znakomitej produkcji, krążka w pełni zrealizowanego przez samego artystę, którego twórczość została szeroko doceniona w środowisku polskiego rapu, w szczególności undergroundu. Po kilku mych zabiegach, udało mi się przeprowadzić wywiad z tym młodym, kreatywnym chłopakiem, który mimo swojego wieku charakteryzuje się dużym doświadczeniem życiowym, którym dzieli się w swojej twórczości z słuchaczami.

W wywiadzie dla Spinner'a powiedziałeś, że twoja płyta to zlepek prawdziwych historii, nazwałeś swój rap sentymentalnym; co skłoniło Cię do obnażenia się przed twoimi słuchaczami? Czy otwarcie się, pokazanie prawdziwego siebie, jest dla Ciebie dużą wartością?

Nazwałbym to oczyszczeniem sumienia. Tkwię w przekonaniu, że wielu moich słuchaczy to wrażliwi ludzie, którym nieobca jest gorycz egzystencji. Wszystko ma swój sens i cel. Nie bawię się w pedagoga i nie chcę nauczać. Słuchacz miał wyciągnąć wnioski z tych historii, odnieść się do nich, utożsamić bądź skrytykować. Nie boję się otwartości, bo jestem szczerym człowiekiem. Jeśli ktoś miałby ustrzec się błędów, które ja popełniłem lub po prostu słuchając moich numerów zanurzyć się w refleksji nad wszechświatem, to osiągnąłem swój cel.

Twoja płyta zajęła pierwsze miejsce w rankingu na Najlepszy Nielegal 2008 z Kielc; jak postrzegasz tę wygraną?

W dwojaki sposób. Po pierwsze każda wygrana cieszy i to dostojne uczucie być najlepszym w tym co się robi. Dziękuję wszystkim, którzy tak dobrze odebrali mój rap. Z drugiej strony smuci mnie fakt, że społeczność hip - hopowa żyje już praktycznie tylko w internecie. Na ulicach tego nie widać. To ogromne ułatwienie korzystać z komputerów dla potrzeb komunikacji, nie chcę być hipokrytą, w końcu piszę ten wywiad mailem. Kiedyś pewnie spotkalibyśmy się w parku, albo odpisałbym Ci listem. Wypilibyśmy piwko, porapowali, wymienili się wrażeniami na temat płyt, odczuli to wszystko werbalnie, naocznie. Społeczność hip hopowa ogłuchła i rozmawia palcami. Niebawem oślepnie od monitorów i powstanie nowy gatunek - Cyfrap (śmiech). Nawet śmiech potrafimy zapisać. Cyfrowo.

Ile czasu zajęła Ci praca nad materiałem? Jak często tworzysz i jak mniej - więcej przebiega proces tworzenia w twoim przypadku?

Materiał powstawał długo. Złożyło się na to wiele czynników. W ogóle podsumowując cały okres kiedy zajmuję się robieniem rapu, to jest to naprawdę niedługi zakres czasu, bo miałem wiele przerw. Siadam do bitów w każdej wolnej chwili, najczęściej późnym wieczorem i w nocy, bo wtedy jedynym moim obowiązkiem jest sen, który bardzo zaniedbuję. Proces tworzenia jest najbardziej przyjemny. Przeglądam winyle i odsłuchuję. Jeśli znajdę coś interesującego, to wrzucam pod igłę i zgrywam na komputer. Później obrabiam sampel, układam kompozycję, dobieram próbki bębnów, dogrywam bas. Czyli nic oryginalnego. A cieszy. Zwrotki piszę spontanicznie, zazwyczaj od razu po zrobieniu bitu. Czasami na telefonie albo na kartce. Mogę powiedzieć, że jestem impulsywnym artystą. Wena w moim przypadku jest bardzo sinusoidalna.

W jednym z utworów wyznajesz, że gdybyś powiedział, że hip hop to całe twoje życie to byś skłamał - co zatem stoi ponad muzyką? Co jeszcze jest dla Ciebie priorytetem?

Swego czasu oprócz muzyki miałem kilka innych pasji. Później urodził się mój syn, a żyć w Polsce, pracować, dbać o dziecko i znaleźć czas dla rodziny, przyjaciół i na zainteresowania, graniczy z cudem. Trudno wybrać priorytet. To jest jak równoważnia-postawisz środek ciężkości w złym miejscu i wszystko się zawali.

Czy na muzyce w Polsce można zarobić?

Niestety ja na ten temat nic Ci powiedzieć nie mogę (śmiech). Na pewno można. Dobra, chciałbym zarabiać na życie z muzyki.

Czy w środowisku muzycznym masz jakieś autorytety?

Zawężę obszar do naszej subkultury. Mam kilka takich autorytetów. Common Sense i Nas- za całokształt twórczości. Flow, wokal, dobór bitów. Oprócz kilku wpadek, Ci dwaj raperzy inspirowali mnie zawsze najbardziej. Gift of Gab - najbardziej szalona technika i flow w historii. Mos Def - za postawę rapera i człowieka. Niesamowicie angażuje się w społeczności i walczy w ich sprawie jak nikt inny. Poza tym jest świetnym aktorem i przesympatycznym człowiekiem.

Co sądzisz o swoim rodzinnym mieście Kielce?

Kocham Nasze miasto za to, że jest dużo zieleni. Jeśli urodziłbym się w Kirgistanie, to kochałbym Kirgistan za góry. Kwestia przyzwyczajenia. Czyli jednym zdaniem - miłość w przypadku Kielc, to przyzwyczajenie. Czuję się obywatelem wszechświata.

Czy kielecka scena hip hopowa ma wiele do zaoferowania?

Medium ma dużo do zaoferowania. Jeśli chcesz wiedzieć co do zaproponowania ma reszta, spytaj ich.

Czy zgodzisz się ze stereotypem, że Kielce to głównie hip hop?

Kielce to też rock, metal, jazz, funk, d'n'b, pop, country, techno i wiele innych gatunków. Zależy w jakim środowisku się obracasz i gdzie zaglądasz. Kielce to m. in. hip hop. Tak jak Świat to m. in. Polska, a Polska to m. in. Kielce.

Dlaczego Medium ?

Bo intryguje, ciekawi, daje mi duże pole do popisów. Moim zdaniem to bardzo trafny i jednocześnie odpowiedzialny pseudonim dla rapera.

Kogo najwięcej wśród twoich fanów?

Jedyny Fan jakiego znam jest na ul. Sienkiewicza w bramie i często tam kupuję płyty (śmiech).

Czy dedykujesz komuś specjalnemu swoją płytę?

Dedykuję ją sobie za ciężką pracę i mojemu dziecku na lepsze dni.

Jak odnajdujesz się w roli młodego ojca? Co chcesz zaszczepić w swoim dziecku i jakie wartości mu przekazać?

Myślę, że dobrze. Odbieramy na tych samych falach. Pewnie każdy tata mówi tak o swoim dziecku, ale mój syn jest fenomenem, naprawdę. Rozwija się w zawrotnym tempie i ciągle mnie czymś zaskakuje. Ma sporą podjarę jak widzi koparki i inne pojazdy tego typu (śmiech). Gramy w piłe, jeździmy na rowerze, spacerujemy po lasach i parkach. Po prostu staram się być dobrym ojcem. Na pewno zadbam o Jego przyszłość i jeśli tylko odkryję w nim jakiś talent, zrobię wszystko aby go wykorzystał. Nie ma złotego środka na wychowanie dziecka. Metoda prób i nauka na błędach rodziców i znajomych.

Jakie są twoje aspiracje życiowe?

Odnaleźć Boga w sztuce.

Krążek “Seans Spirytystyczny” to w całości solowy projekt. Czy nie chciałbyś zaprosić kogoś do współpracy nad ewentualnym przyszłym materiałem?

Chcę zaprosić jednego rapera i czekam na jego odpowiedź.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Udało mi się w końcu skompletować sprzęt do robienia muzyki. Pod koniec kwietnia kupiłem odsłuchy i zacząłem tworzyć. Do końca maja planuję zrobić 60 bitów, następnie wyselekcjonować ok. 20 najlepszych i przejść konkretnie do realizacji płyty. Spodziewajcie się naprawdę solidnej produkcji z kilkoma patentami, których nie słyszeliście nigdzie wcześniej. Będzie lepiej niż ostatnio, a to chyba najlepsza deklaracja. Dzięki za wywiad.

To ja dziękuję!




Nasz catering to przede wszystkim połączenie pasji z profesjonalizmem.

brak komentarzy (0)

Tagi: , , , ,

The Car Is On Fire

dodano: 16 maja 2009 autor: AngelOfHarlem

carisonfire artykul The Car Is On Fire

Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego świetnego polskiego zespołu to czas najwyższy aby go poznać.

Został założony w 2002 roku w Warszawie. Nazwa pochodzi od pierwszych słów utworu The Dead Flag Blues z albumu F#A#∞ grupy Godspeed You! Black Emperor. TCIOF tworzy muzykę dość unikalną stylistycznie jak na polskie warunki, łączącą w sobie melodyjność popowych kompozycji z punkowym „chuligaństwem” gitarowym oraz psychodelię rodem z Radiohead czy Blur. To nowatorskie brzmienie można zakwalifikować jako rock alternatywny bądź indie rock. Teksty są w języku angielskim. Muzycy przyznają się do inspiracji takimi wykonawcami jak: Les Savy Fav, Wrens, Modest Mouse, The Stooges czy The Clash. Grupa swą twórczością prezentuje bardzo wysoki poziom, i to nie tylko na skalę krajową, ale i światową. W swojej dotychczasowej karierze zdobyła wiele prestiżowych nagród m.in.: w podsumowaniu tygodnika „Przekrój” nagroda w kategorii Płyta roku 2006 dla albumu Lake & Flames, czy pierwsze miejsce w plebiscycie audycji Program alternatywny radiowej Trójki w kategorii Polskie płyty 2006 dla tego samego krążka. Brała również udział w największych krajowych festiwalach muzycznych np.: Przystanek Woodstock, Off Festival czy Open’er Festival.

Aktualny skład ekipy tworzą: Kuba Czubak (bas, wokale), Jacek Szabrański (gitara, wokale), Michał Pruszkowski (gitara, wokale), i Krzysztof Halicz (perkusja, wokale).

Zespół jak do tej pory wydał dwa albumy studyjne:

The Car Is On Fire (2005) – z tej płyty pochodzą dwa single: Cranks i Miniskirt.

Lake & Flames (2006) – wyprodukowany przez Leszka Biolika (Republika), zawiera on trzy single: Can’t Cook (Who Cares?), Neyorkewr oraz Oh, Joe. Album ten został nagrodzony Fryderykiem w kategorii Album Roku Muzyka Alternatywna. A oprócz polski został wydany także w Japonii.

Magazyn „Przekrój” określił podpisanie kontraktu pomiędzy EMI Music Poland, a zespołem The Car Is On Fire mianem „najlepszej decyzji całego polskiego przemysłu fonograficznego ostatnich lat”.

Kilka minionych miesięcy grupa spędziła w studiu. I to nie byle jakim studiu! Nad najnowszym materiałem pracowała w Soma Studio w Chicago pod okiem samego Johna McEntire. Jest on legendarnym producentem, realizatorem dźwięku i muzykiem amerykańskiej sceny alternatywnej. Uważa się go za jedną z najbardziej wpływowych osób na skalę światową, w tym środowisku.

Owoc współpracy TCIOF i McEntier’a ujrzy światło dzienne 22 maja 2009 i będzie nosić tytuł „Ombarrops!”. Wiadomo już, iż znajdzie się na nim dwanaście kompozycji.

A więc z niecierpliwością czekamy na premierę nowego albumu, a zespołowi życzymy jak największych sukcesów!

Oficjalna strona zespołu: www.thecarisonfire.com

brak komentarzy (0)

Tagi:

GATE - Mistyczna Brama

dodano: 04 maja 2009 autor: Izabela Hubala

gatec 300x186 GATE   Mistyczna BramaW środkowej części Polski jest województwo mazowieckie, a w nim położone nad Wisłą miasto Płock. Miasto, które w nurcie muzyki metalowej wydało tyle zespołów ile Manchester w szeroko pojętej muzyce gitarowo-rozrywkowej. W 1991 roku GATE postanowili kultywować płockie tradycje ciężkiego grania, połączyli siły z toruńskimi pobratymcami i ochoczo przystąpili do thrashowego marszu o sukces.

Pierwszym, zaangażowanym krokiem było demo „Uwolniony” z 1992 roku. Sześć piosenek, w których skonfrontowały się zdecydowane, męskie kompozycje z melodyjnym, kobiecym głosem. Owo zderzenie ostatecznie zdeterminowało brzmienie GATE, a komentatorom stworzyło problem w definiowaniu ich stylu i ujęciu w ryzach kategorii gatunkowej. Faktycznie było to nie lada problem biorąc pod uwagę liryczność wokalistki, charyzmatyczne gitary, rasową perkusję, racjonalne dawkowanie thrashu, pozytywny przekaz tekstowy, swobodę twórczo-perfomacyjną, lekkość w łączeniu kultywacji gatunku, a satysfakcji odbioru. Debiut GATE oceniany był jako „obiecujący”, urzekli recenzentów kategorialną nieuchwytnością, pomimo tego, że dopiero zaczynali uczyć się metalowego rzemiosła. Ponadto jako debiutujący ustrzegli się stereotypowych kompozycji opartych na wybitnie szybkich zdolnościach manualnych, męczącym ogrywaniu trzech akordów, „darciu mordy” tudzież aparatu gardłowego i podziale moll/dur. GATE po prostu dali słuchać się z przyjemnością.

W muzycznej rozrodczości Płocka wraz z GATE pojawiła się też innowacja – pierwsza śpiewająca dama, Agnieszka. Jej energia i talent została zarejestrowana podczas sesji zespołu w 1993 roku. Pierwszy profesjonalny materiał muzyczny GATE udokumentowali pod okiem Roberta Brylewskiego w studio Złota Skała. Owa współpraca przyniosła im pozytywne opinie polskich krytyków, ale nie tylko, ponieważ przychylne głosy płynęły nawet z Hiszpanii i Portugalii. Zalegalizowanie „Uwolnionego” nie doszło do skutku, ale wywołane zamieszanie wokół grupy pozwoliło na granie coraz większej liczby koncertów. GATE mieli okazję zaprezentować się przed Skywalker, Sexbomba, Illusion, John Porter, Sweet Noise, Closterkeller oraz Acid Drinkers.  Brali też udział w festiwalach, miedzy innymi w Jarocinie, Węgorzewie, Mayday Rock Festiwal i Rock Festiwal. GATE doskonale zdaje sobie sprawę, że sensem istnienia zespołu jest koncertowanie. Po prostu wyznają zasadę, że miejscem gdzie dokonuje się ostateczne spełnienie idei bycia zespołem i tworzenia muzyki jest scena. To właśnie w imię Estrady byli w stanie pokazać środkowy palec uzurpatorskim firmom fonograficznym i ich kontraktom.

Pomimo tego, że współpraca z wytwórniami fonograficznymi nie układała się pomyślnie zespół nie stracił determinacji i postanowił wydać debiutancką płytę samodzielnie. Niesieni idealistycznymi poglądami i pragnieniem grania jak największej liczby koncertów wydali legalny debiut za własne pieniądze i nazwali go „W duchu niewinna”. Za swoją konsekwentną postawę zyskali w oczach opinii publicznej ogromne uznanie. GATE zaczął coraz częściej figurować w prasie, ale nie tylko. Gościły ich radia i telewizja. Nie zawiódł Program Trzeci Polskiego Radia, o emisję pokusiło się RMF/FM, odważyła się też Rozgłośnia Harcerska. Telewizja TVP w 1996 roku zrealizowała nawet teledysk do „W duchu niewinna”.

Przez kolejne dwa lata GATE ciężko pracował nad drugą, jak zwykło się mówić najbardziej problematyczną płytą. Materiał udało się zarejestrować jako demówkę, a propozycji koncertowych ciągle nie brakowało. W 1999 roku GATE powrócił do wspomnianego już Roberta Brylewskiego, aby skonsumować demo i tak jak poprzednio wydać je własnymi środkami. Dziesięć piosenek -  zaśpiewanych tym razem przez Marcina Kołeckiego, który początkowo grał tylko na gitarze - stworzyło drugi oficjalny album nazwany „dziki”.

GATE pozostają zespołem niezależnym i niezwiązanym z żadną wytwórnią płytową. Trzecią płytę „Machinacje” promowali od 2006 roku, aż do zmian personalnych. Marcina na wokalu, zastąpiłą nowa kobieta GATE'u Magdalena Cyrklaff, która swoim głosem wspiera zespół i razem z nimi przygotowuje czwarty album - "Live in Radio". Jak można łatwo wywnioskować z dostępnych na myspace'owej witrynie zespołu utworów, kolejna płyta będzie bogatsza o anglojęzyczne teksty. W sferze koncertowej GATE także nie próżnuje. Niedawno skończyli ogólnopolską trasę koncertowa w ramach Spring Blizzard Tour 2009, podczas której wraz z zespołami Kruk i Pathfinder odwiedzili między innymi Ostrów, Konin, Wrocław, Poznań, Bielsko-Białą, Kraków i Warszawę.

Wkrótce na portalu dźwiekownia.pl będzie można przeczytać wywiad z członkami zespołu GATE. Wypytam ich o nowy album, plany koncertowe i pogląd na fonograficzny biznes w Polsce. Jednak tymczasem zapraszam na myspace GATE’u oraz oficjalną stronę internetową gdzie można zobaczyć więcej zdjęć i zamówić niedostępne w regularnej sprzedaży albumowe dokonania tej płockiej grupy.

http://www.myspace.com/gatepl

http://www.gate.w.interia.pl

brak komentarzy (0)

Tagi: , , , , ,

Wojtek Wojda z Farben Lehre

dodano: 29 kwietnia 2009 autor: McDalenna

33 300x198 Wojtek Wojda z Farben LehreFarben Lehre to polski zespół z Płocka, którego twórczość zalicza się do punk - rocka, punky reggae oraz do rocka alternatywnego. Formacja istnieje od 1986 roku, ma w swoim dorobku osiem albumów studyjnych, a także jedną płytę koncertową, nagrania archiwalne i liczne kompilacje. Zespół występował wielokrotnie poza granicami kraju, a także z różnymi uznanymi w środowisku muzycznym kapelami, w tym: The Exploited, Die Toten Hosen, G.B.H., UK Subs, Vibrators, Oi Polloi, Paranoid Visions, Dritte Wahl, Rasta Knast, Ine Kafe czy Smola a Hrušky. Mnie udało się porozmawiać z wokalistą, autorem tekstów i liderem "farbenów" - Wojtkiem Wojdą.

Zespół Farben Lehre istnieje od 23 lat. Czy nie znudziło Ci się takie życie?

Cały czas coś się dzieje, ja lubię to co robię, więc nie widzę przesłanek, aby mogło mi się coś w tym temacie znudzić.

Funkcjonując tyle lat na scenie muzycznej nie sposób nie wyrobić sobie pewnej pozycji; czy pozycja Farben Lehre na rynku jest stabilna i czy satysfakcjonuje Cię jako lidera zespołu?

No z tą pierwszą tezą się nie identyfikuję, bowiem znam kapele, które grają po 20 lat i nie mają pozycji na rynku. Ona raczej wynika z pracy wieloletniej a nie ze stażu... Natomiast pozycja FARBEN LEHRE jest faktycznie ostatnio w miarę stabilna i równa, ale zawsze może być lepiej, stąd też do pełni satysfakcji jeszcze droga dosyć odległa.

Kto z Waszego składu jest największym motorem napędowym twórczości Farben Lehre?

To dla mnie średnio komfortowe pytanie, bowiem skoro ja piszę wszystkie teksty i tworzę sporo muzyki to na mnie pewnie by wypadło. Natomiast ja sądzę, że od dłuższego czasu każdy muzyk FL wkłada w dźwięki odpowiednią ilość energii, więc spokojnie uprawnione jest twierdzenie, że motorem jest cały skład...Tak naprawdę nasza muzyka to klasyczny przykład pracy zespołowej.

Czy nie chciałbyś wraz z zespołem robić kariery na Zachodzie?

My gramy sporo koncertów na Zachodzie, jednak jest coś co mi tam nie pasuje i to się nie zmieni - bariera językowa. Ponadto nie mam złudzeń, że jesteśmy marginalnym zakątkiem Europy i polskie kapele nie mają co w tej kwestii liczyć na jakieś sukcesy na zachód od Odry...

Jak oceniasz polską scenę punk - rockową dziś, a jak za czasów, kiedy zaczynałeś?

Dziś oceniam z dystansu i bagażu 20 kilku lat doświadczeń, dlatego moje podejście jest znacznie mniej emocjonalne i ideowo zaangażowane niż to było na samym początku. Polską scenę punk-rockową od lat demontują odwiecznie podziały, szukanie różnic na siłę czyli dwoma słowami: brak jedności... Stanowczo mnie to zniechęca do podpisywania się pod jakimikolwiek szyldami związanymi z punk-rockiem. Mnie interesuje muzyka, przekaz, a nie szyldy, hasła, demagogia i napisy na dropsach...

Niektórzy porównują Waszą twórczość do muzyki Pidżamy Porno; jak to skomentujesz?

Polacy zawsze mieli duże poczucie humoru, a że ja jestem wyluzowany, więc takie porównania mnie nie ruszają... Osobiście tak nie uważam, a poza tym zwrócę uwagę, że FL gra znacznie dłużej niż PP.

Co starasz się przekazywać poprzez teksty?

Prawdę o życiu, do której latami całymi dochodzę wolnymi kroczkami. Wyciągam wnioski, mam pewne przemyślenia, spostrzeżenia i na ich podstawie buduję teksty. Można to też ująć w taki sposób, że poprzez słowa obnażam siebie i to co mi w duszy gra...

Czy rock'n'roll umarł?

Zależy co kto pod tym szyldem rozumie, bowiem muzyka, dźwięki są i będą wiecznie żywe. Nie żyje Presley, Buddy Holly, Jerry Lee Lewis, Lennon, a ich muzyka pozostała... Nie mam tak negatywnego stosunku do tego szyldu jak Maleńczuk i nie podzielam tak oczywistej odpowiedzi na to pytanie, jakiej w jednym kawałku udzielił Grabaż.

Gdyby nie muzyka, to...?

Pewnie już by mnie nie było, bowiem nieraz mi pomogła stanąć na nogi w kilku bardzo trudnych chwilach...

Czyli muzyka to ratunek? Ucieczka? Odskocznia?

Tak bym tego nie spłaszczał, ale na pewno taką rolę też dzielnie pełni w moim życiu. W połączeniu ze słowami dźwięki stanowią bardzo skuteczny sposób porozumienia się z drugim człowiekiem, nawiązania swoistego dialogu. Poza tym muzyka to możliwość odreagowania, wyluzowania no i w końcu pozytywnego relaksu...

Co najbardziej lubisz w dawaniu koncertów?

Pozytywną wymianę energii pomiędzy nami a publicznością, która daje mi motywację do kontynuowania obranej dawno temu drogi. No i możliwość poznawania nowych ludzi, miejsc - życie w ruchu.Lubię gdy coś się dzieje...

Jakiej muzyki słuchasz prywatnie?

Tak naprawdę różnej, jednak raczej jestem w tych kwestiach konserwatywny i gustuję w trochę starszych rzeczach. Chętnie zapodaję sobie Clash czy Sex Pistols, a obok tego Pogues, Ukrainians, Green Day czy Ska-P... Z jednej strony Joy Division, Cure, Bauhaus, a z drugiej Motorhead, Sepultura czy Anthrax... Nirvana, Police, Rolling Stones czy U2 - w sumie klasyka. Czasem też sięgam po Mozarta czy Carla Orffa.

Co powiedziałbyś początkującym kapelom?

Kapele powinny grać muzykę, robić to co chcą, to co czują, a nie oglądać się na aktualnie modne trendy czy dążyć do łatwej i szybkiej kariery. Przede wszystkim istotna na drodze każdego zespołu jest konsekwencja, determinacja i wiara w siebie - to daje siłę do kreatywnego działania.

Czy to prawda, że jesteś zagorzałym przeciwnikiem braci Kaczyńskich?

Coś w tym jest. Uważam, że takie myślenie jakie prezentują jest dalece niebezpieczne i kompletnie nieprzystosowane do XXI wieku. To szkodniki, a takich należy się wystrzegać...Mają też zaletę. Dzięki nim powstały takie kawałki jak "Spisek", "Rzecz nie pospolita".

A jaka jest twoja "polityka" ?

Ja od polityki trzymam się z daleka, choć ta raz po raz włazi do mojego życia z brudnymi buciorami, dlatego muszę się jakoś bronić, reagować... Osobiście jestem zwolennikiem wolności jednostki, jednak moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Nie mam klapek na oczach i sądzę, że polityką nie powinni zajmować się idioci, bo głupoty ewidentnie się boję.

Czy jesteś patriotą?

Zależy co rozumiemy pod tym hasłem...

A jak rozumiesz to hasło?

Jeżeli chodzi o tradycje takie jak Katyń, Powstanie Warszawskie, Powstanie listopadowe to są to hasła, które mają dla mnie duże znaczenie... Zatem z tego punktu widzenia jestem patriotą, a raczej tradycjonalistą w pewnym sensie...

W jakim sensie nie jesteś w takim razie patriotą?

Mam złe zdanie o Polakach jako ludziach, w kategorii charakteru, nawyków, przywar narodowych, etc...

Ale są w naszym kraju ludzie, których lubisz, bądź cenisz?

Oczywiście, ale nie dlatego, że są Polakami tylko za to jakimi są ludźmi...

To jeszcze nawiązując do Polski: czy masz jakieś ulubione miejsca do koncertów, albo po prostu do spędzania czasu?

Takowe się na pewno znajdą... Miejsca do spędzania wolnego czasu: Zakopane, Kazimierz n/Wisłą, Kraków... Koncerty... Kraków, Wrocław, Szczecin, Rzeszów, Sanok, Bielsko Biała...

Czy chciałbyś coś zmienić w swoim lub nie swoim życiu?

W swoim? Chciałbym mieć tą wiedzę i świadomość co dzisiaj i z 20 lat mniej... A inni niech sami szukają swojej drogi, byleby nie przeszkadzali mi w życiu...

brak komentarzy (0)

Tagi: , , ,

Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach

dodano: 28 kwietnia 2009 autor: McDalenna

kombajndozbieraniakurpowioskach 300x238 Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach to pochodzący z okolic Świebodzina polski zespół rockowy. Rockowy to pojęcie bardzo ogólne, ale chłopaków ciężko byłoby zaklasyfikować czy zaszufladkować. Muzyka, jaką grają to z jednej strony indie rock, czasem rock psychodeliczny, zawsze alternatywny. Ich utwory to z reguły dawka ogromnej energii oraz zakamuflowany przekaz. Zagan (Marcin Zagański) - lider i wokalista bandu jest autorem większości tekstów piosenek, a nie lubi on mówić o rzeczach wprost. Jak w wielu przypadkach tekstów formacji rockowych mamy tu do czynienia z dużą poetyką, wieloma metaforami, ale słowa i forma przekazu są tu nieco inne. Autor niczym poeta mówi o swoich uczuciach - ujmuje je w sposób nietuzinkowy, wielokrotnie zmusza do głębszej refleksji. Często powtarza się motyw roślin, w tym liści: "Wszyscy liczymy liście, ciekawe czy liście liczą nas? (...) wszyscy depczemy liście, ciekawe czy liście zdepczą nas?". Niektórzy dopatrują się tu szczególnego znaczenia liści jako metafory ludzi. Teksty Marcina Zagańskiego wydawać się mogą wręcz dadaistyczne: "Jesteś moją mortadelą, i jesteś nią(...)"; często mają wydźwięk depresyjny: "I tylko twoja ciepła ręka powstrzymuje mnie przed atakiem na swój świat(...)". Autor nie boi się też używać mocnych słów: "Uśmiechnij się i zabij kurwa mnie!" , "więc pokaż mi drogę bez prawa jazdy, pierdolnij mnie w głowę wełnianym młotkiem(...)", "tak naprawdę to nienawidzę tego podwórka ani tego okna(..)".
Jednakże KDZKPW to nie tylko fascynujące, odstające od norm teksty, ale i świetne brzmienie i niesamowita energia towarzysząca zespołowi podczas koncertów. Grupa zawsze satysfakcjonuje swoich fanów podczas gry na scenie. Występy zespołu to niezapomniana przygoda, świetny klimat, a sami członkowie to widowisko i zjawisko artystyczne samo w sobie. Zresztą jak wiadomo klimat tworzą ludzie, a ludzie Kombajnu to jednostki bardzo interesujące i szalenie pozytywne. Spotkanie składu na ulicy wiąże się z reguły z jakąś zabawną kwestią. Ja np. dostałam od chłopaków konwalie i buziaki z okazji Bożego Ciała.
Jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się z twórczością tego energetycznego zespołu, a interesuje się w jakimkolwiek stopniu polską sceną muzyczną, ma zadanie bojowe do nadrobienia! Jednak samo zapoznanie się z dyskografią jest wg. mnie niewystarczające - należy na własnej skórze przekonać się o atmosferze panującej na koncertach Kombajnu.

Obecny skład zespołu:
Marcin Zagański - śpiew, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe (2001-)
Paweł Koprowski - gitara, perkusja (2001-)
Tomasz Brażewicz-Dosiółko - gitara (2001-)
Mario Bielski - perkusja (2008-)
Witek Przepióra - gitara basowa (2006-)

Byli członkowie zespołu:
Piotr Walorski - perkusja (2005-2008)
Leszek Łątkowski - perkusja (2001-2003)
Michał Dziekan -bas (2003-2006)
Artur Mazur Mazaczenko - bas (2001-2003)

Dyskografia:

  • Ćwa (demo, 2003)
  • Dziś polecamy kotlet szlachecki (demo, 2004).
  • Ósme piętro (2005)
  • Lewa strona literki M (2006)

brak komentarzy (0)

Tagi: , ,

Beltaine. Fenomen Polskiej Sceny folkowej?

dodano: 27 kwietnia 2009 autor: Brann

800px beltaine   bedzin Beltaine. Fenomen Polskiej Sceny folkowej? Polska scena folkowa nigdy nie była specjalnie doceniana, nic w tym dziwnego, sam folk jako muzyka dość specyficzna trafia do ograniczonej grupy słuchaczy, z reguły do tej bardziej otwartej, grupy o szerszych horyzontach.
Słychać sporo o grupach takich jak Carrantuohill czy Żywiołak (szczególnie przy okazji festiwalu Woodstock, dość mocno wspierającego scenę folkową) lecz nie każdy słyszał o zespole Beltaine, którego sylwetkę trzeba przybliżyć.

Muzyka tworzona przez Beltaine budzi w nas masę różnych emocji, od pierwszych dźwięków muzyka porywa nas do tańca, a na twarz wpływa uśmiech i pozytywna emocja.

Debiutancka płyta „Rockhill” wydana w 2004 roku, uderza profesjonalizmem. Spokojne, czyste dźwięki, doskonale dobrane i współgrające ze sobą. Zgranie wszystkich członków i sama budowa wszelkich kompozycji, również zachwyca, po prostu kawał porządnego irlandzkiego folku. Właśnie, czy tylko irlandzkiego? Nic z tych rzeczy, przesłuchując kolejne utwory trafiamy na nutę orientalną, widać tu połączenie folku ze wszystkich stron świata z tradycyjnymi irlandzkimi nutami jak i muzyką nowoczesną.
Co chwila dane nam zachwycić się inną partią tego samego kawałka, muzycy nie pozwalają nam na odrobinę nudy usuwając z płyty każdą, choćby maleńką dozę monotonności. Hipnotyzujący flet, szaleńczo szybkie skrzypce, idealnie dobrana gitara – wszystko to i więcej zauważamy przy każdym kolejnym odtworzeniu płyty.
Na uznanie zasługuje także ciepły głos wokalisty, który niestety nie za często udziela się na płycie, aczkolwiek nie ilość się liczy – a jakość, co słychać podczas odtwarzania „ Foggy Dew” .
Niedługo po wydaniu „Rockhill” Beltaine atakuje ponownie tym razem z płytą „KONCENtRAD”. Płyta nieco dojrzalsza, z lekką nutą wykwintności, lecz dalej skoczna i diabelsko dobra.
To co czyni jednak Beltaine tak wyjątkowym, to możliwość przeniesienia się do innego świata, szansa na zapomnienie się, zapomnienie o problemach i oderwanie od codzienności. Idealne na początek dnia, idealne na zakończenie, po pierwszym przesłuchaniu łatwo się zakochać i autentycznie uzależnić.

Na osobny wieniec laurowy zasługują dotychczasowe osiągnięcia koncertowe muzyków. Przeglądając ich dotychczasowe podróże, na liście znajdujemy takie kraje jak Francja, Włochy, Słowacja, Mołdawia, Malezja, Meksyk czy Kolumbia które podkreślają wyjątkowość i doskonałość rodzimych grajków.

Podsumowując, Beltaine to skład obok którego nie można przejść obojętnie. Oto idealny przykład jak zamknąć świat magiczny, baśniowy i dziecięco szczęśliwy w kilku minutach dźwięków i podzielić się nim z innymi. Prosty sposób na przekaz i odbiór masy pozytywnej energii za pośrednictwem muzyki i w przypadku koncertów charyzmy, poczucia humoru i wspaniałego kontaktu z publicznością.

Skład zespołu:
Adam Romański - skrzypce, klawisz
Grzegorz Chudy - whistle, wokal, akordeon, bombarda, bansuri
Jan Gałczewski - bouzoki, bodhran, gitara elektryczna, dudy gaita
Jan Kubek - tabla, darabuka, djembe, cajon, instrumenty perkusyjne
Łukasz Kulesza - gitara akustyczna
Bartek Dudek - gitara basowa
Mateusz Sopata - perkusja

komentarze (1)

Tagi: , , , ,

Coma - Leszek Żukowski

dodano: 19 kwietnia 2009 autor: Gabriela Szymaszkiewicz

coma Coma   Leszek ŻukowskiZespół Coma powstał w Łodzi w 1998 roku. Od tego czasu zyskał dużą popularność i wierne grono fanów. Rockowe brzmienia w połączeniu z poetyckimi tekstami stanowią świeży powiew na polskiej scenie muzycznej. Zespół w 2001 roku dotarł do ostatniego etapu przesłuchań konkursu debiutów w Opolu, zajął pierwsze miejsce na Festiwalu Rockowym w Węgorzewie w 2004, a w 2005 roku zdobył statuetkę Fryderyka w kategorii Album Roku - Rock - za płytę Pierwsze wyjście z mroku. W 2007 roku, zespół otrzymał dwa Fryderyki w kategoriach: "Album roku - rock/metal" za Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków oraz "Zespół roku". W tym samym roku, zespół otrzymał również nagrodę publiczności Przystanku Woodstock - "Złotego Bączka". Teledysk do utworu "Spadam" został wyreżyserowany przez Tadeusza Śliwę. Klip warty obejrzenia ze względu na ciekawe zestawienie nostalgiczno-depresyjnego klimatu ze światem beztroskiego dzieciństwa. Niekonwencjonalne połączenia zawsze są w cenie...



komentarze (2)

Tagi: , ,

Maria Peszek - Nie mam czasu na seks

dodano: 04 kwietnia 2009 autor: Gabriela Szymaszkiewicz

maria peszek 299x300 Maria Peszek   Nie mam czasu na seks Maria Peszek zadebiutowała w 2005 roku albumem miastomania, który został niezwykle pozytywnie przyjęty przez słuchaczy i krytyków. Płyta została stworzona z pomocą klanu Waglewskich, co świetnie wpłynęło na jej ostateczny kształt. Nagrodzono ją dwoma Fryderykami. Utwór Nie mam czasu na seks, był singlem, który promował nowo wydany album. Akcja klipu rozgrywa się w prosektorium, gdzie Maria Peszek pojawia się w roli martwej kobiety przygotowywanej do pochówku. Wydaje się, że pracownik prosektorium znał zmarłą i trudno jest mu się pogodzić z tym, że musi ją przygotować do ostatniej podróży. Jeśli pozostaniemy wierni opinii, że teledysk jest ilustracją do utworu, to należałoby uznać, że śpiewane przez autorkę słowa są przestrogą dla każdego z nas, aby znalazł tytułowy czas na seks. Oczywiście nie należy tego apelu traktować dosłownie. Seks jest tu symbolem bliskości, czułości i chwili zarezerwowanej tylko dla kochanej przez nas osoby, bo nigdy nie wiadomo kiedy możemy ją stracić. Wideoklip jest bardzo ładnie nakręcony, a użyte filtry nadają mu nieco mroczny klimat- w końcu pokazana historia powinna zatrzymać nas na kilka minut i zmusić do chwili refleksji...

brak komentarzy (0)